Ładowanie...
dos Jogger
...czyli pomyślenia, przemyślenia i te sprawy.
CLOSED
Ikonka Jabber: Dostępny
seba.dos1 w Poczcie Google

Super Derpy: Muffin Attack
http://mytimeorganizer.com/ | http://www.pinkiedb.com/

Google Google Yahoo
11 sierpnia
2008
21:26:17

Wycieczka

/me zrobił sobie ostatnio wycieczkę. W dniach siódmego i ósmego sierpnia, odwiedzając Maję i D4rky'ego, mógł podziwiać Bydgoszcz i Toruń. Ale... wróćmy może do początku ;]

Wpis traktuje dokładnie o tym samym, co wpis Mai "Mini Meeting", który, jeśli, drogi czytelniku, zdecydowałeś się na przeczytanie tego tekstu, również powinieneś przeczytać :]

Dzień: siódmy. Godzina: wczesna. dos śpi, a właściwie bardziej jest na granicy snu, bo jednak jakieś bodźce zewnętrzne do niego docierają. Do czasu, w którym trzeba było się obudzić - wtedy już trzeba było dopuścić do siebie więcej bodźców. Wszystkich oczywiście się nie udało, ale kto by się tam tego spodziewał? ;]

Godzina: coś koło 7:30. Za pół godziny odjedzie pociąg Poznań Główny -> Bydgoszcz Główna. Ale... z którego peronu? Tablica odjazdów mówi, że szósty. Tak samo tablica na peronie szóstym, jak i sam pociąg na nim stojący. Ale mimo wszystko niesamowicie naturalny głos z głośników uparcie twierdzi, że mam się udać na peron siódmy. Hę?

Godzina 7:58, głos przy ostatnim wejśiu łaskawie przyznaje mi rację. Na peronie siódmym pojawił się pociąg, ale z Bydgoszczy do Poznania. Ja, na szczęście, odjeżdżam właśnie właściwym, obserwując, jak rodzinka składająca się m.in. z naburmuszonego chłopaka i milczącej punkówy ze słuchawkami na uszach znajduje sobie miejsce tuż obok mnie.

Godzina: coś koło ósmej. Czas włączyć muzykę. Próbuję nią zagłuszyć pociąg, jednak wychodzi na to, że słyszę zmiksowane gitarowe riffy z dudnieniem jadącego pojazdu.

Godzina: niezidentyfikowana. Obserwowanie ludzi przez odbicie w szybie jest fajne. Jest jeszcze fajniej, kiedy zauważasz, że obserwowana osoba wykorzystuje ten sam sposób do obserwowania ciebie :x

Godzina: coś koło 10:45. Zbliżam się do Bydgoszczy! Yay!

Godzina: coś koło 11. Pociąg spóźniony. Wyskakuję, szukam D4rky'ego. Znalazłem! Dowiaduję się, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - dzięki temu, że przyjechałem później, D4 zdążył na dworzec - zaspał. Tak samo jak Maja, która jednak nie zdążyła, tak więc ruszyliśmy po nią.

Godzina: już mnie godziny nie obchodziły :P Zahaczamy o sklep, zaopatrując się oczywiście w Pepsi. Spotykamy Maję. Po przywitaniu odwiedzamy dom D4rky'ego w celu pozbycia się zbędnego balastu, oraz słuchamy przyczyny spóźnienia Mai. To była moja wina! :D

Po wejściu do bramy otrzymuję obiecane płytki od Mai, D4rky informuje mnie o czymś ciekawym leżącym u niego w pokoju, które to zobaczę później, i... zapada krótka cisza. Musiałem pokazać przepustkę - wyciągnąłem więc FreeRunnera z kieszeni i dałem się pobawić :D

Godzina: 18:55, dzień jedenasty. dosowi nie chce się już opisywać wszystkiego tak szczegółowo. Wybaczycie? :]

Wybraliśmy się do Focus Parku. Bez porównania z poznańskim Starym Browarem oczywiście się nie obyło, chociaż ja bardziej bym to porównywał do naszej Plazy, ewentualnie King Crossa :x Ale ja się tam nie znam, gubię się we własnym mieście i w ogóle przecież ;]]

Po drodze: spojrzenia przechodniów - bezcenne :]

Gdzie może się udać trójka linuksowców w obiekcie takim, jak Focus Park? Tak, GPSy, telewizor (udający nawigację samochową, hihi), EeePC oraz MacBooki z Saturna zapamiętają nasz pobyt :D

Przez chwilę poczuliśmy się jak pro-uberhakierzy. Gorion, strzeż się! :D Dorwaliśmy makówki, odpaliliśmy single user mode i zalogowaliśmy się na roota, pisząc skrypt wyświetlający cały czas nasze wiadomości.


Moje dzieło - "Maja, dos i D4rky tu byli ;]"


Przesłanie D4rky'ego :D

Ciekawi tego, czy obsługa sklepu będzie w stanie wyłączyć nasze skrypty (ha, CTRL+C nie działa! xD), jednak mimo wszystko pewni, że najzwyczajniej w świecie te komputery zostaną zrestartowane, wyszliśmy zdziwieni, że stojąc przy nich tak długo jeszcze nikt się nami nie zainteresował :]

Przyszedł czas na jedzenie. Znowu zahaczyliśmy o sklep, w którym znowu zakupiliśmy Pepsi (i dowiedzieliśmy się, że pani sklepikarka musi się zabezpieczyć :>). Następnie wybraliśmy się do pewnej pizzerii (o całkiem przyjemnym "layoucie", trzeba przyznać ;D), po krótkim zastanawianiu się, jaką pizze wybrać, i tak wybraliśmy tą wspomnianą na samym początku. W oczekiwaniu na zamówioną pizzę, przyszedł czas na kolejną zabawę FreeRunnerem - D4rky zaczął rozpacowywać grę "Cube", stając się nieobecnym dla otoczenia :]

Wróciliśmy do Focusa. Ja nie mam własnego zdania - no co, te smaki mi naprawdę pasowały :D Zaopatrzyliśmy się w lody sorbetowe i udaliśmy się na pomarańczowe kanapy, na których nikt nie siedział. Do czasu, w którym my usiedliśmy - co logiczne, jednak już po chwili nie byliśmy jedynymi tam siedzącymi. Jestem ciekawy, czy jakbyśmy jednak tam nie usiedli, to czy ktokolwiek inny wtedy by tam się pojawił :x No i znowu przyszedł czas na zabawę - tym razem do FreeRunnera dołączył Creative ZEN. Czułem się jak jakiś bogaty wujek z hamełyki przywożący jakieś cuda techniki zza oceanu - do czasu, kiedy odkryłem, że FR nie chce się już odpalić na żadnej z przywiezionych ze sobą baterii ^^" Na szczęście, jak się później okazało, jedna z nich się po prostu rozładowała mi w kieszeni, a druga cały czas była rozładowana - a zabierając ją byłem pewny, że jest pełna :x Kolejny raz przekonałem się, że nie mogę ufać samemu sobie i powinienem sprawdzać sam siebie na każdym kroku ;]

Odwiedziliśmy ponownie Saturna - maczki niestety wyświetlały tylko radośnie wygaszacz ekranu. D4rky dorwał EeePC, przyjmując jako punkt honoru dobranie się do konsoli. Powolutku oddaliliśmy się z Mają do stoiska muzycznego, zastanawiając się, kiedy D4 zauważy nasze zniknięcie ;] Posłuchaliśmy najpierw "Zabiorę Cię", a później, już w trójkę, kilka utworów Tenacious D na zajebiście tłumiących słuchawkach. ;]

Z racji na późną godzinę pojawiliśmy się już w domu D4rky'ego (odwiedzając po drodze jeszcze raz sklep, w którym kupiliśmy... Pepsi! :D). Przycupnęliśmy z Mają czekając, aż D4rky doprowadzi swój pokój do stanu używalności, i witając się z kotami ;] Kiedy w końcu mogliśmy wejść do jego pokoju, do rąk wleciało mi to:


It's a trap! xD

"Tenacious D - The Pick Of Destiny" - jak to się stało, że nie słyszałem wcześniej o tym filmie? :o Jedno słowo: Epic. I am complete! :] Ścieżka dźwiękowa z tego filmu to absolutny mus do częstego przesłuchiwania, które u mnie praktycznie zawsze prowadzi do całkowitego nauczenia się słuchanych piosenek :>

Z żalem, ale musieliśmy pożegnać się z Mają. Odprowadziliśmy ją na przystanek, wyindywidualizując się z rozentuzjozmawowane... eee, nie ważne ;]

Nadszedł czas na szokujące odkrycie. Przywiozłem materac, ale... o cholera, zapomniałem pompki :x Sytuacje uratowały jednak płuca D4rky'ego i jego mamy, za co im dziękuję ^^"

Po krótkiej dyskusji o webdesignie, frameworkach w PHP i MyNeed, zagraliśmy - napierw w Bioshocka, potem w Portala. Cake is a lie :> Na dodatek podczas gry słyszałem co chwilę "Zrobiłeś to dokładnie jak Maja", "Widzę, że wybrałeś sposób Mai", "Ty i Maja macie dokładnie ten sam problem" ^^ Kontynując grę wczoraj, już u siebie w domu, aż się zaczynałem zastanawiać, jak dane zagadki rozwiązywała Maja :D

Po kilkunastu poziomach uznaliśmy, że warto już pójść spać, co też uczyniliśmy po wypaleniu kilku płytek.

Dzień drugi

Znowu zaspaliśmy ^^ Na szczęście nie za długo ;] Zaraz po wyjściu z łazienki wręcz natknąłem się na Maję, tak niespodziewanie, że powiedziałem "cześć" dużo głośniej, niż się spodziewałem to powiedzieć :D Po uszykowaniu kanapek na drogę ruszyliśmy na dworzec, na pociąg do Torunia. Zaopatrzyliśmy się w Tymbarki (jabłko-mięta, mniam) i pojechaliśmy.

Na dworcu czekała na nas Miu'uun, za którą to podążyliśmy. Nie obyło się od wyciągnięcie FreeRunnera (ale żeby nie było - to nie ja o nim wspomniałem! :P), ale ta właśnie reakcja była chyba póki co najlepszą, jaką słyszałem: "jakie fajne małe coś!" :D

Romawiając o laptopach-potworach, pająkach, wężach i w ogóle trafiliśmy do domu Miu (ach, ten dreszczyk emocji ;D). Odmówiliśmy co prawda kompociku (choć przy nim dreszczyk pewnie byłby większy XD), ale zdecydowaliśmy się na herbatki - Maja i ja po miętowej, zaś D4rky oczywiście mocną czarną ;]

Ponapalaliśmy się trochę na silnik gry Star Wars: The Force Unleashed, poprzeglądaliśmy grafiki z komputera Miu, poharcowaliśmy trochę po jej pokoju, pobawiliśmy się mieczami i wiele innych. Na szczeście od dziecka mam wysoką "odporność" na cukier, ba, kiedyś babci podjadałem lukier przeznaczony na placki, więc wytrzymywałem, rozbawiony tylko lekko minami Miu :]]] Hmm, czy nie paplam czasem za dużo? ^^

Po jakimś czasie (o "incydencje" z bułką pozwolę sobie nie wspomnieć :x) pojawił się chłopak Miu i wyruszyliśmy na miasto. Odwiedziliśmy Kopernika, kupiliśmy zapiekanki, odpędzaliśmy się od os i pszczół (vivat moja fobia!) i udaliśmy się pod most :D

Pod mostem rozwinęła się dyskusja o książkach i grach komputerowych, a ja zostałem "panem śpiącym", choć wcale nie spałem - ale, muszę przyznać, zapewne tak wyglądałem :]

Godzina odjazdu pociągów się zbliżała, mnie złapała porządna zmuła (aż się lekko chwiałem idąc niby-to-do-przodu), Maja też zresztą nie czuła się najlepiej, więc udaliśmy się na dworzec. Na przystanku autobusowym pożegnaliśmy się z Miu i jej chłopakiem, na samym dworcu zaopatrzyliśmy się w zimne napoje i poczekaliśmy chwilę na pociąg do Bydgoszczy. Przypomniałem sobie o batonikach w plecaku (które nie wyglądały już za dobrze ;]) i cukierkach (które jednak zachowały swoją formę :D) i podzieliłem się nimi podczas rozważań, z której strony przyjedzie pociąg. Wyszło na wersje Mai i moją :]

Pożegnaliśmy się, Maja i D4rky wsiedli do pociągu, podążyłem za ich sylwetkami i na końcu przez okno wymieniliśmy ostatnie słowa. Zdecydowanie "muszę wpadać częściej" :) Żeby zrozumieć ostatnią kwestię Mai musiałem się trochę przebiec razem z pociągiem, ale co tam - trochę ruchu nie zaszkodzi :] Widząc odjeżdżający pociąg aż mi się oczy lekko zaszkliły - naprawdę chętnie został bym dłużej. Dużo dłużej. Ale cóż, lajf is brutal i w ogóle, mówi się trudno i żyje się dalej, ale koniecznie z postanowieniem, że przyjedzie się na meeting ^^ Do mojego kursu było jeszcze pół godziny, więc zacząłem szukać mojego peronu.

Za robienie dworców bez tablic informacyjnych powinni wieszać. Wyszło na to, że czekałem na pociąg, który 20 minut stał pod moim nosem. Wsiadłem. Nie trudno było znaleźć wolne miejsce, nawet wiele takich ominąłem, szukając współpasażerów wyglądających dość przyjaźnie. Odjechałem.

Moją zadumę w pewnym momencie przerwało pytanie z drugiego końca przedziału. "Czy ten pociąg jedzie do Gniezna?" - słyszę kobiecy głos. "Tak" - odpowiada inny. Krótka analiza - jadąc do Bydgoszczy też jechałem przez Gniezno. Wszystko jest w porządku.

PS. Chciałem tak już zakończyć wpis, ale koniecznie muszę podziękować Mai i D4rky'emu. Za wszystko, bo wyszczególniać nie ma sensu :) Wy też wpadajcie, kiedy tylko chcecie, zawsze znajdę czas dla Was :)

Infobox
Wpis został dodany na poziomie 0, co oznacza, że .
Kategorie: Ogólne, Życie
ID wpisu: e410262 Trackback

Komentarze:

1
  Maja 11 sierpnia 2008
22:33:38

Drogi wujku z hamełyki ;):

  • „odpaliliśmy single user mode i zalogowaliśmy się na roota, pisząc skrypt wyświetlający cały czas nasze wiadomości” – Poprawka: Wy to zrobiliście ;).
  • It’s a TRAP! It’s a TRAP! xD
  • Alienowaliście się z rozochoconego tłumu :D.
  • Ja Portal przeszłam w dwa dni, ale z pomocą D4rky’ego. W drugim dniu szło mi wręcz fatalnie – przestałam myśleć ;x.
  • Czemu lukier od razu?? ^^’‘
  • Czemu o bułce nie wspomnisz? :((
  • „Panem śpiącym”? Eeee… To przysnęłam najwidoczniej ;x.
  • „Widząc odjeżdżający pociąg aż mi się oczy lekko zaszkliły…” /me się zrobiło smutno :(.

Mam nadzieję, że meeting wypali. Jak nie, to wpadamy do Poznania :).
Jeszcze raz dzięki za wpadnięcie!!

2
  dos 11 sierpnia 2008
22:47:43

Co do Portala – zaczynając od początku w domu do ostaniej walki dotarłem w 1 dzień, a ją samą zostawiłem sobie na potem :] Pod koniec miałem olbrzymie kłopoty z myśleniem, odkrywałem co robić dalej przypadkiem lub po naprawdę długich kombinacjach (ten wiatrak to w końcu zablokowałem tym krzesłem, którym tam wszedłem do niego xD)

Bułka? Nieee! To była straszna walka, cudem wygrałem ;D

Tak, „pana śpiącego” akurat przespałaś :]

A wpadnijcie nawet, jak wypali! :D Nawet wam bilety mogę zafundować, nie ma sprawy! ;D

(jakoś nie potrafię nauczyć się textile :x ale będę musiał kiedyś się zmusić do nauki ;])

3
  D4rky 11 sierpnia 2008
22:52:26

Ciesz się, że mięsożerne pleśnie nie były głodne ;]

4
  dos 11 sierpnia 2008
22:53:28

D4rky: podejrzewam, że wtedy nie byłoby tej notki :D

5
  D4rky 11 sierpnia 2008
22:54:11

dos – jedna ze zmiennoksztaltnych by ja napisala ;x

6
  Maja 11 sierpnia 2008
22:55:02

D4rky: Przebrałaby się w dosa i dostała do Poznania?

7
  dos 11 sierpnia 2008
23:01:58

Maja: nie lekceważ zmiennokształtnych, mięsożernych pleśni! ;>

8
aliceq 12 sierpnia 2008
11:57:49

tez tak chce :P

9
  dos 12 sierpnia 2008
12:25:05

aliceq: ale że co, pleśnie? ;D

10
aliceq 12 sierpnia 2008
12:30:26

nie :P freerunera :P buhaha (ogolnie akcje.. nudno mi)

11
ViralioN 03 września 2008
23:10:05

Tak się upewnię. Ty z Poznania? Czyli można liczyć, że się pojawisz na PGA w listopadzie? ;]


Dodaj komentarz:



Nawigacja:

User friendly? Wolny Biegacz
napędzane i pędzone przez Jogger Joggera, layout i content by Jogger dos, inspirowane przez Jogger Maję :)