2008
User friendly?
Poznajcie prosiaczka. prosiaczek jest laptopem. A konkretnie lekko już wysłużonym Acerem TravelMate 2403NWXMi (przynajmniej tak głosi naklejka). Jeszcze kilka dni temu na swoim 40GB dysku miał równie wysłużoną instalacje Windowsa XP SP2. Teraz zastąpiła go nowa, tego samego systemu. Na coś lepszego jeszcze przyjdzie czas ;] Już przyszedł :]
Jako, że laptop ten, jak już wspominałem, jest troszkę wysłużony, instalacja Windowsa XP nie sprawiła żadnych kłopotów, tak jak to na nowszych bywa, kiedy instalator wesoło oświadcza mi, że jestem debilem, skoro próbuję zainstalować ten zacny system na komputerze bez dysku. Uznałem, że największym problemem będzie nadpisanie GRUBa, który pozwala mi wystartować kernel Linuksa zapisany na ukrytej partycji, który następnie montuje dysk USB i wesoło migocząc usplashem bootuje moje kobylaste już Ubuntu. Ale...
...długie przebywanie z GNU/Linuksem pozostawia trwałe ślady w umyśle. Objawiają się one mniej więcej tym, że człowiek zapomina co to znaczy "reinstalacja" i "szukanie sterowników". Przyzwyczaiłem się już, że sterowniki: a) są; b) są, ale potrzeba wpisać jedną komendę by je zainstalować (apt-get); c) są, ale trzeba wpisać dwie komendy by je zainstalować (wget i zależnie od rodzaju paczki); d) nie ma ich. Zauważyłem, że szczęście w moim życiu objawia się w przynajmniej w jednej kwestii - na moim sprzęcie bardzo rzadko zdarza się wariant d). Ech, Linux rozpieszcza :x
WTF? Rozdzielczość 800x600, maksymalna do ustawienia 1024x768... A ekran panoramiczny... Normalnie miodzio... System milczy jak zaklęty, choć zapewne chętnie by się wydarł, gdyż gołym okiem widać jego męki przy przesuwaniu okienek... No dobrze, poszukajmy więc sterowników... Menu Start -> Połączenia sieciowe... Brak O_o Eee, no dobrze... Keine Panic auf der Titanic, ściągnę sterownik do WiFi u siebie, zainstaluje i dalej już pójdzie z płatka... Dobrze, tylko co to za karta? Menedżer urządzeń wykrzyknął mi żółtym kolorem "Ja wiem! Ja wiem! Kontroler sieci!". Zupełnie jak ten Jasiu z kawału o zepsutym autobusie... "- Ja wiem co się zepsuło! - Tak? Jasiu, co? - Autobus!".
Ostatecznie problem się rozwiązał wraz ze znalezieniem płyty ze sterownikami. Nie wiem, skąd wzięło się przekonanie większości społeczeństwa o tym, że Windows jest najbardziej przyjazny użytkownikowi. Trzeci rodzaj prawdy. Chociaż... Jakby się zastanowić, to nawet takie przekonanie może wydać się logiczne. Wystarczy tylko wziąć pod uwagę to, że to ktoś instalował tego Windowsa tej większości społeczeństwa. A ten mały odsetek, który robił to na własną rękę, nie zgubił płyty ze sterownikami.
Dzisiaj musiałem odpalić mój system na prosiaczku. Z powodu marnego BIOSu oczywiście potrzebny był mi do tego GRUB, który zniknął po instalacji Windowsa. Zabrałem więc pierwszą z brzegu płytkę live CD - akurat trafiło na Ubuntu 7.10 - i odpaliłem. Uruchamiało się jak krew z nosa, prawie tak wolno jak poprzednia instalacja Windowsa, ale... Wystartowały Xsy, rozdzielczość ustawiła się poprawna. Kolor tła się zmienił, laptopowe głośniczki poczuły wędrującą do nich afrykańską nutę i zaczęły ją reprodukować. Przerywały co chwilę, gdyż napęd dalej z uporem maniaka mielił umieszczoną w nim płytkę, ale kiedy tylko pojawiły się ikonki na pulpicie, system wręcz dostał kopa. Odpaliłem terminal, aby zrobić to co do mnie należy - okienko z gracją wleciało na ekran. Compiz działał. Out-of-box. Tak jak CAŁY pozostały sprzęt - jedynym wyjątkiem, którego nie sprawdziłem (tak więc nie wiem, czy działał) jest karta WiFi, aczkolwiek właśnie korzystam z niej pod swoim Ubuntu, więc na pewno można ją zmusić do działania.
Teraz, drogie dzieci, przyszedł czas na analizę porównawczą. Z jednej strony Windows XP SP2, świeżo po instalacji; zaś z drugiej - Ubuntu 7.10, nawet przed instalacją, bo wystartowany bezpośrednio z płyty. Szybkość działania podobna, zaś cała reszta: piekło-niebo. Czerń-biel. Całkowite przeciwieństwo. Nie muszę chyba wskazywać, który system wypadł pozytywniej.
O cholera, to miało iść do minibloga. No cóż, wyszło na to, że jednak nie pójdzie ;] A GRUBa ostatecznie zainstalowałem bez żadnych problemów, jakby kto pytał.
Jabber: Dostępny



17:16:18
No to gratuluję :). A Windows jest fuj i ble (aczkolwiek czasami się przydaje;)). Brakuje mi zwłaszcza przydatnych skrótów klawiszowych (pewnie są jakieś, ale w aplikacjach to zależy i różnie z tym, a przeważnie i tak jakieś dziwaczne kombinacje ^^).
Wybacz, komentarz trochę nieskładny (zmęczona).