2008
Multinotka ;)
Dzisiaj przyszedł czas na notkę wielotematyczna i stosunkowo mało techniczną. Znajdzie się coś dla fanów Ubuntu, żabich udek oraz heavy metalu i hard rocka ;)
Zacznijmy od Ubuntu, a właściwie jego dziwacznej odmianie nagranej w jednej, uszkodzonej kopii (ach ten overburning ;>). Chodzi konkretnie o Kubudubu, którego pozostałości mam wciąż w swoim systemie produkcyjnym. W sumie to nic nowego, bo niedługo minie rok odkąd mam tego splash screena, ale dopiero teraz zrobiłem zdjęcie temu czemuś :D
Jeśli się spodoba to chętnie się podzielę, ale raczej nie prędko, gdyż jutro wyjeżdżam do Francji - na równy tydzień pozostawię bez opieki moje wirtualne życie (Przetrwam? Kto chce przyjmować zakłady? :D). Oznacza to również, że zostawiam tego jogga samemu sobie. Nie zróbcie mi tu więc zbyt dużego bałaganu ;)
W początkowym tytule notki (był trochę za długi, więc ostatecznie zmieniłem ;D) pojawiła się również legenda heavy metalu, czyli grupa Scorpions, która gra jutro w Polsce - niestety, wyżej wspomniany już wyjazd uniemożliwia mi pojawienie się na tym koncercie. Postanowiłem to sobie jakoś zrekompensować.
Niedawno obejrzałem ok. 3/4 płyty DVD Live at Wacken - żadnego z zagranych utworów nie znałem, ale zdecydowana większość wpadła mi ucho, dlatego postanowiłem znaleźć nieznane mi wcześniej utwory. Poszukując twórczości niemieckich skorpionów, zainteresowałem się płytą o obiecująco brzmiącym tytule "Moment of Glory" - okazało się, że zawiera ona nic innego jak symfoniczne aranżacje istniejących już wcześniej utworów Scorpionsów. Jako pierwsza na ogień poszła orkiestrowa wersja "Wind of change" - przesłuchałem ją już kilkanaście razy i mogę powiedzieć jedno: cudo! Jako, że płyty "Symfonicznie" Perfectu oraz "Once" Nightwisha bardzo przypadły mi do gustu, nie mogło być inaczej z "Moment of Glory". Jako zachętę dodam jeszcze, że ta płyta została bardzo pozytywnie przyjęta przez krytyków, co niestety nie stało się z innymi albumami zawierającymi symfoniczne aranżacje znanych przebojów.
Właśnie jestem w trakcie przesłuchiwania całej płyty. Podsumowując: "Moment of Glory" zdecydowanie polecam wszystkim fanom ostrzejszego brzmienia połączonego z bogactwem dźwięków orkiestry symfonicznej.
Uff, starczy już. Zaszalałem, ta notka miała początkowo trafić na minibloga :D
PS. Olimpiada Informatyczna Gimnazjalistów poszła stosunkowo dobrze. 40 punktów na 300 możliwych :D Gdyby nie głupie błędy mogłoby być 180, ale takiej sytuacji się spodziewałem ;) Przynajmniej zamiast na galę do Gdyni będę mógł swobodnie wybrać się na P.I.W.O na Politechnikę :)
Jabber: Dostępny




17:49:50
Będę tęsknić :(. Baw się dobrze w tej Francyi :D. A „Moment of Glory” może przesłucham – szukam właśnie nowych brzmień ;).